![]() |
Widać lepszą perspektywę |
W ostatnim wpisie sygnalizowałem, że nie mam pojęcia, jak będzie
wyglądał u mnie kolejny miesiąc. Dziś wiem, jaki kształt będą miały kolejne: to
przede wszystkim praca, krótkie chwile na pobycie z Islandią i kolejne udręki
zasypiania oraz budzenia się na czas, kiedy wchodzi się w kierat dwóch prac,
nie jednej. Z obu nowych zajęć jestem zadowolony. Praca znalazła się szybko.
Tak szybko, że nawet mój wniosek o zasiłek dla bezrobotnych nie miał szans
bycia rozpatrzonym, bo wyrejestrowałem się z urzędu i cieszę się z podjętych
obowiązków, pamiętając koszmar tych dni bezczynności oraz niepewności.
Nieprzypadkowo chyba ktoś kiedyś mi powiedział, że praca w Islandii jest
absolutnie wszędzie, wystarczy dobrze się rozejrzeć. A ja się przestraszyłem,
że jak prowincja, to nie mam możliwości. Mam. Supermarket i opieka nad dziećmi.
Całkiem niezły duet.
W międzyczasie pojawiło się wirtualne szkalowanie, które zniosłem,
ale oczywiście sprawą zajmą się kompetentne służby, które – mam nadzieję –
znajdą osobę odpowiedzialną za wypisywanie na mój temat kłamstw. Przy okazji
zorientowałem się, z jaką lekkością na przykład na Facebooku można kogoś
oczernić i jak proste metody zastosować, by uprzykrzyć komuś życie. Obiecałem,
że nie dam się tu żadnym przeciwnościom losu i tej obietnicy dotrzymam. Czy
islandzka policja będzie skuteczna w poszukiwaniu kogoś, kto ma chorą obsesję
na moim punkcie – zobaczymy. Na razie muszę złapać dystans do spraw, które
przez dłuższy czas zaprzątały moją głowę i zajmowały uwagę. Przede wszystkim tę
głowę przewietrzyć.
Myślę, że czas na przerwę w pisaniu. Przykro mi, jeśli rozczaruję tych, którym podoba się moje spojrzenie na Islandię i chcieliby czytać więcej. Naprawdę chcę uwierzyć w to, że życie w pojedynkę na tej wyspie to nie jakaś fanaberia dla bogacza, że można tu sobie żyć dobrze i godnie samodzielnie oraz że są perspektywy na spokój. Ten, który zawsze daje mi kontakt z islandzką naturą. Lato na wyspie zaczęło się późno i jest dość chłodne. Ja zapewne nie zauważę, jak przeminie, gdyż zajmą mnie obowiązki zawodowe, a potem – jak już tej pracy pewnie będzie mniej, gdyż jedna z nich jest sezonowa – spadnie wcześnie śnieg i po prostu w tym roku nie będzie mi dane obejrzeć na przykład wschodu Islandii, gdzie do tej pory nie byłem. Póki co walcząc ze zmęczeniem, czuję jednocześnie satysfakcję – znalazła się praca, mój landlord przedłuży mi umowę najmu domu o kolejny rok i nawet jeśli pozostanie mi tylko cieszenie się Fiordami Zachodnimi i niczym więcej na wyspie, nic nie szkodzi. Przecież przyjechałem tutaj przede wszystkim dla tego regionu. Także w oczekiwaniu na spokojne życie, ale na nie muszę prawdopodobnie zasłużyć. A ponieważ w ostatnim czasie miałem okazję być przewodnikiem po tutejszych magicznych miejscach dla grup oraz kilku znajomych, zrozumiałem, jak wiele frajdy sprawia mi pokazywanie różnych zakątków Fiordów Zachodnich komuś po raz pierwszy i przyglądanie się twarzom ludzi, którzy je oglądają. I nie ma znaczenia, że ja widzę dane miejsce na przykład po raz dziesiąty. Jest zawsze tak samo ekscytujące. Ta miłość się nie wypala. I wiem, że wybrałem idealną islandzką miejscówkę.